niedziela, 14 października 2012

Szara reneta

  Szara reneta
























      


        Szara reneta to stara odmiana jabłoni wywodząca się najprawdopodobniej z Francji. Stamtąd również wywodzi się nazwa tej jabłoni. Reinette z francuskiego oznacza  "pochodzenia królewskiego". Z kolei łacińska nazwa malus domestica oznacza tyle, co "jabłoń przydomowa".
   Szara reneta nie jest jabłkiem pięknym. Skórka tego jabłka jest najczęściej silnie ordzawiona, zazwyczaj zielonkawa, szarawa, a czasem z czerwonym rumieńcem. W porównaniu z błyszczącymi i kuszącymi swymi intensywnymi kolorami innymi odmianami jabłek dostępnymi na sklepowych półkach, szara reneta niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Bo szara reneta ma sporo innych zalet, których pozazdrościć jej mogą inne odmiany jabłoni. Owoce szarej renety doskonale nadają się do suszenia, na szarlotki, placki, do surówek i sałatek. Podczas pieczenia szara reneta odpowiednio doprawiona zamienia się w pyszne i aromatyczne nadzienie. A wszystko to za sprawą jej charakterystycznego winno - kwaskowatego smaku i aromatu oraz lekko korzennego posmaku. Miąższ jest dość twardy, średnio soczysty i zwięzły.
   Ale szara reneta ma też sporo innych zalet, które nie kończą się na jej specyficznym smaku i aromacie oraz zastosowaniu w kuchni. Nasze babki sporządzały z niej różne specyfiki i medykamenty, np. maść na trudno gojące się rany. Jabłko to ma sporo właściwości korzystnych dla naszego zdrowia. Szara reneta jedzona na surowo ze skórką leczy niektóre schorzenia. Ponoć dobrze działa przy awitaminozie, niedokrwistości i niektórych chorobach układu trawiennego. Posiada, zresztą jak większość jabłek, zwłaszcza odmian starych, sporo witaminy C i najwięcej  ze wszystkich odmian antyocyjanów czyli barwników, które maja korzystny wpływ na układ krążenia, wzrok i pamięć. Wartość antyocyjanów dla szarej renety to 118, 71, a średnia wartość dla odmian starych (które ogólnie posiadają więcej wartości odżywczych od odmian nowych) to 75,10. W jabłkach odmian nowych jest ich już tylko 50,19.
   Jabłonie szarej renety kwitną w maju. Kwiaty są barwy białej, biało-różowej lub kremowej. W połowie października jabłka uzyskują najlepszy smak i aromat. Dają się przechowywać do wczesnej wiosny. Owoce są duże i twarde o kształcie baryłkowatym lub okrągłym i silnie ordzawionej skórce, która jest średniej grubości.
   Wśród odmian prym wiedzie Złota Reneta ( zwana Królową Renet ), ale popularne są też Reneta Landsberska, Reneta Ananasowa, Reneta Baumana, Muszkatałowa czy Orleańska.
   Szara reneta to stara odmiana jabłoni, która w Polsce uprawiana jest od XIX wieku. Teraz niestety coraz rzadsza, choć na szczęście obecnie coraz częściej powraca się do uprawy starych, sprawdzonych, długowiecznych i bardziej odpornych na szkodniki i choroby odmian jabłoni. Do łask zaczynają więc wracać dużych rozmiarów stare odmiany jabłoni, które dawniej rosły przy niemal każdej wiejskiej zagrodzie. Stare odmiany jabłoni, aby obficie owocować nie potrzebują silnego nawożenia. Mają intensywniejszy smak od odmian współczesnych oraz sporą dawkę witaminy C, w którą nie są już tak bogate odmiany nowe. Średnia wartość zawartości witaminy C dla odmian starych to 97,50 podczas gdy dla nowych tylko 26,52.
Ja zamiast pięknie wyglądających jabłek ze sklepowych półek, które, aby tak wyglądać często potrzebują silnego nawożenia nawozami sztucznymi , dużej ilości pestycydów i woskowania skórki, wolę nieco gorzej wyglądające jabłka, których smak pamiętam z dzieciństwa. Dziś coraz częściej tęskni się za jabłkami z sadów i ogrodów naszych dziadków, które smakowały zupełnie inaczej niż te z supermarketów. Czasem były nie tak okazałe, nie tak kolorowe, czasem z "robaczkiem ", ale wspaniale smakowały i były bogate w substancje odżywcze.
   "Na ogrodzie" u mojej babci rosły Papierówka, Antonówki, Koksa, Jonatany i Cesarz Wilhelm zwany Renetą Czerwoną - same stare odmiany. Najbardziej tęsknię za smakiem Starkingów, których smak pamiętam do dziś, choć od lat takich jabłek już nie jadłam. Prawie jednolicie bordowe, podłużne o niesamowitym smaku i aromacie. Może kiedyś uda mi się jeszcze znaleźć takie jabłka!:)

4 komentarze:

  1. zapraszam do Sandomierza jeszcze mam jedno drzewo Starkingów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ale Ci zazdroszczę. Uwielbiałam te jabłka. Te odmiany współczesne są jakieś takie nijakie. W Sandomierzu i okolicach byłam 2 lata temu:)

      Usuń
  2. Starkinga nie musisz szukać, to jeden z krótkopędowych mutantów odmiany Red Delicious. W każdym większym sklepie znajdziesz jabłka o smaku i wyglądzie Starkinga, importowane z Chile lub Argentyny, leżą obok zielonych jabłek odmiany Granny Smith. Jedne i drugie po 6 do 7 złotych za kilogram.

    OdpowiedzUsuń
  3. To moje ulubione jabłka :) ciekawa notatka.

    OdpowiedzUsuń